my

my

gotować

jest białe, leciutkie i nie jest ....to śnieg...:)

lecitkie, białe,z delikatną, chrupiącą skorupką, bardzo słodkie...ehhh...po prostu pyszne...BEZY...smak mojego dzieciństwa:) Teraz są dla mnie synonimem bomby kalorycznej. Gdy patrze na nie w cukiernianej witrynie od razu widzę jak rosną mi biodra. Kiedyś były po prostu pyszne, dziś stanowią zakazany owoc. No ale skoro Adam się skusił, fakt faktem w jego przypadku było to jabłko, to mogę też i ja...no cóż każdy popełnia grzechy:) a niektóre z nich paradoksalnie przychylą nam nieba:)

Smacznego:)

 

Składniki, 8 sztuk:

2 duże białka jajka
1/2 łyżeczki octu winnego
110 g brązowego cukru

Masa:

100 ml śmietanki kremówki
110 g ciemnej czekolady deserowej

Dodatki: truskawki w cukrze

Wykonanie:

  • Piekarnik nagrzewam do 130 stopni. Blachę do pieczenia wykładam papierem do pieczenia.
  • Ubijam białka z octem, aż zaczną się tworzyć pęcherze. Dodaję po 1 łyżce cukru, cały czas ubijając.
  • Dwiema łyżkami nakładam masę na przygotowaną blachę, formując 16 pojedynczych bezików.
  • Piekę przez 2-3 godziny na złoty kolor, aż będą suche i chrupiące.
  • Zostawiam do ostygnięcia na blachach. Delikatnie zdejmuję z papieru.
  • Masa: Podgrzewam śmietankę, zdejmuję z ognia w momencie gdy zacznie się gotować. Dodaję drobno posiekaną czekoladę i mieszam do czasu aż cała czekolada się rozpuści. Studzę i masą przekładam bezy.

Forgot your password?

Free Websites